Go to Top

Roland Wakieć

Z Rolandem Wakieć – Dyrektorem Komercyjnym we włoskiej firmie farmaceutycznej Recordati, odpowiadającym za rynki CIS (Wspólnoty Niepodległych Państw) i Azji Centralnej – rozmawiała Ewa J. Słusznik, członek zarządu Stowarzyszenia Absolwentów MBA.

ROLAND WAKIEĆ

manager z wieloletnim  doświadczeniem w przemyśle farmaceutycznym. Zarządzał projektami rozwojowymi dotyczącymi wdrożeń nowych leków, zakupu licencji na produkty farmaceutyczne, zajmował się  rozwojem biznesu i rynków zagranicznych. W swojej karierze zawodowej pracował na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej, w sopockim Oceanicu i Zakładach Farmaceutycznych Polpharma w Starogardzie Gdańskim. Obecnie jest Dyrektorem Komercyjnym we włoskiej firmie farmaceutycznej Recordati, odpowiadającym za rynki CIS (Wspólnoty Niepodległych Państw) i Azji Centralnej,  jest również odpowiedzialny za rozwój biznesu w  Europie centralnej i wschodniej. Na Politechnice Gdańskiej ukończył Biotechnologię a następnie obronił doktorat z Technologii Chemicznej. W 2013 roku ukończył studia MBA na Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku.

Prywatnie ojciec dwóch synów, dzielący czas pomiędzy Trójmiasto, Warszawę i podróże na wschód.

Zanim zostałeś tak cenionym managerem, musiałeś przebyć długą drogę związaną z planowaniem rozwoju, podejmowanych działań w zakresie wyboru pracy. Czym się kierowałeś, jak planuje się takie działania wg Ciebie i co zmieniłbyś dzisiaj?

Chciałbym móc odpowiedzieć, że zaplanowałem całą swoją karierą drobiazgowo na ostatnim roku studiów i teraz realizuję plan punkt po punkcie. Ale tak do końca tak jest. W swoich wyborach zawodowych najczęściej kieruję się intuicją.

Przejść do biznesu i opuścić uczelnię postanowiłem dość emocjonalnie (przy głośnych protestach mojej matki i teściowej), nie do końca mając plan. Wiedziałem na pewno, że potrzebuję bardziej dynamicznego środowiska i że jeśli nie zrobię tego przed trzydziestką, to później może to być już niemożliwe.

Kiedy otrzymałem propozycję pracy w Polpharmie nie wahałem się ani chwili, chociaż doradzano mi żeby nie przyjmował tej pracy. Był rok 2008, Polpharma była wówczas w fazie przejęcia przez Gedeon Richter (później w zespole Polpharmy nazywaliśmy to fuzją). Niezbyt ciekawy moment na dołączanie do zespołu pełniącego funkcje korporacyjne. Takie momenty w życiu organizacji powodują, że ludzie podejmują długo odkładane decyzje o zmianie pracy. To co jedni postrzegają jako ryzyko, dla drugiego może okazać się szansą. Tak było w moim przypadku. Praktycznie bez doświadczenia w przemyśle farmaceutycznym, dołączyłem do zespołu zajmującego się rozwojem biznesu i zakupem licencji na produkty lecznicze. Odpowiedzialne zadanie. Dostałem do zarządzania bardzo wymagające ale niezwykle ciekawe projekty. Zacząłem pracę w największej, najbardziej dynamicznej firmie farmaceutycznej na rynku polskim, w niezwykle doświadczonym zespole. Wiedziałem, że to czego tam się nauczę, choćby przez rok albo półtora, pozwoli mi znaleźć swoje miejsce w tej branży na dłużej. Okazało się jednak, że właściciel Polpharmy, pomimo bardzo zaawansowanych negocjacji wycofał się jednak z decyzji o sprzedaży (co okazało się świetną decyzją biznesową) i  w Polpharmie pracowałem przez kolejne 6 lat. Nauczyłem się o wiele więcej niż planowałem. Opłacało się podjąć ryzyko!

Jak kariera naukowa wpłynęła na Twoją wartość jako managera?

Fakt, że ukończyłem studia doktoranckie i pracowałem na uczelni bez wątpienia miał bardzo duży wpływ na to co działo się ze mną później. To czym zajmowałem się po opuszczeniu uczelni w moim życiu zawodowym wprost nie łączyło się nigdy z tematem moich badań czy publikacji. Jednak pracując ze studentami, prezentując wyniki swoich badań na kongresach i podczas wyjazdów na staże zdobyłem pewność siebie, umiejętność formułowania spójnego, logicznego przekazu, prezentowania swoich dokonań. Nie bałem się pytań dotyczących mojej pracy i sam nie bałem się ich zadawać innym, bez względu na to do kogo je kierowałem. Tego nauczyła mnie praca naukowa – krytycznej oceny swojej pracy ale też kwestionowania zastanego status quo.

Nie bez znaczenia były tez staże o których wspomniałem. Począwszy od ostatnich lat studiów, kiedy już  realizowałem pierwsze prace naukowe, poprzez całe studia doktoranckie uczestniczyłem w projektach  międzyuczelnianych. Katedra Technologii Leków i Biochemii Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej, była częścią grupy naukowej pracującej nad fenomenem oporności wielolekowej. Temat jest niezwykle ciekawy i nośny naukowo (czytaj: nigdy nie mieliśmy problemów z finansowaniem badań) ale dla mojej przyszłej kariery zawodowej, ważniejsze okazało się nie to nad czym ale z kim pracowałem. Naszym głównym partnerem było laboratorium z Uniwersytetu Jawaharlal Nehru w New Delhi w Indiach. Bez wątpienia naukowcy tam pracujący to wiodący specjaliści w dziedzinie oporności wielolekowej komórek grzybowych na świecie. Pracując z nimi nauczyłem się wiele od strony naukowej ale przede wszystkim nauczyłem się pracy nie tyle w zespołach międzynarodowych ale w zespołach wielokulturowych. Doświadczenie zupełnie bezcenne, które procentuje w mojej codziennej pracy.

Jaki styl zarządzania pracownikami preferujesz?

Zdecydowanie moim preferowanym stylem zarządzania jest styl demokratyczny. Wspólnie ustalamy cele i je realizujemy. Na pewno moje preferencje wynikają po części z mojego charakteru ale też w dużej części zostały ukształtowane przez moje wcześniejsze doświadczenia zawodowe. Przez lata zarządzałem grupami projektowymi w których nie miałem formalnej władzy nad pracownikami oddelegowanymi do wykonania zadań, które w ramach projektu im powierzałem. Musiałem znaleźć sposób, aby zadania te były realizowane w terminie. Obecnie zarządzam przedstawicielstwami firmy ulokowanymi w Mińsku, Tbilisi, Erewaniu i Alma-Aty. Może zabrzmieć to jak stereotyp, ale na wschodzie ciągle najbardziej skuteczny i oczekiwany (także przez pracowników) jest jednak autorytarny styl zarządzania. Pracuję nad tym aby znaleźć równowagę między tymi dwoma stylami.

Czego oczekujesz od swoich pracowników/współpracowników?

Oczekuję, że będą mówili otwarcie jakie mają problemy i będą odpowiednio wcześnie zgłaszali pojawiające się ryzyka, tak abyśmy mieli czas się na nie przygotować i zaradzić ewentualnym problemom. Nie szukam yesmanów.  Chcę i muszę na nich polegać. Wszystkie wspólne ustalenia powinny być przestrzegane przez obie strony. To taka podstawa.

Jakim jesteś człowiekiem prywatnie ?

Jestem człowiekiem realizującym się w relacjach z innymi, takim który nie mógłby żyć na bezludnej wyspie. Potrzebuję interakcji z zespołem, innymi ludźmi. To jest mój żywioł. Prywatnie i zawodowo.

 Czy znajdujesz czas na uprawianie sportu i aktywny styl życia?

Tak. Kiedy pracuję w warszawskim biurze staram się rano, przed pracą biegać nad Wisłą. Kilka razy w miesiącu znajdę czas na basen i grę w Squasha, a z synami w weekendy jeździmy konno.

Jak radzisz sobie z zachowaniem odpowiedniego balansu między życiem zawodowym i osobistym?

Jest to bardzo trudny temat, szczególnie przy pracy która wiąże się z bardzo dużą ilością podróży służbowych.  Pracuję w kilku strefach czasowych  od Irlandii (-1 godzina) po Mongolię (+7 godzin). Biuro w Ałma-Aty zamykamy wtedy kiedy w Warszawie idę na lunch, w związku z tym bieżące sprawy musze załatwiać wcześnie rano. Dodatkowo sprawę utrudnia skomplikowany grafik świąt i dni wolnych w poszczególnych krajach (ostatnio chciano mi umówić spotkanie w Azji 24 grudnia, radośnie oświadczając, że przecież zdążę wrócić na Święta!). Sprawna asystentka też może pomóc.  Podstawą jest dokonanie pewnych ustaleń i ich konsekwentna realizacja. Weekendy są święte a 3 tygodnie urlopu bez komputera w sierpniu są jak najbardziej możliwe (całe szczęście włoskie firmy w sierpniu praktycznie zamierają).

 

 

, , , , , , ,